Już wiem, co mnie czeka na początku. Znam już przebieg mojego lotu do USA. A prezentuje się on następująco:
GDAŃSK - WARSZAWA (czas trwania podróży: 1h 05min)
Wyl. 13:00
Przyl. 14:05
Czas oczekiwania między połączeniami: 2h 45min.
WARSZAWA - NY (Newark) (czas trwania podróży: 9h 55min)
Wyl. 16:50
Przyl. 20:45
Czyli mam przesiadkę jeszcze w Polsce. I potem usiedzieć 10h na szacownych czterech literach, aż do NY. Jakoś dam radę :P Wiem, że lecę z jeszcze jedną dziewczyną, więc będzie raźniej. Zaopatrzę się w coś do czytania, em pe trójeczkę i hej do przodu!
Do wyjazdu został miesiąc. Ostatnie kilkadziesiąt dni obcowania z naszym wspaniałomyślnym narodem i krajem. Ah...nie mogę się już doczekać!!!
czwartek, 13 października 2011
środa, 14 września 2011
Mam cię!
Jest! Jest! Mam go!
W wielkiej, żółtej kopercie odnalazłam...Go. Piękny z zewnątrz, ale najważniejsze jest wnętrze. Od dawna marzyłam, żeby Go mieć. Jest mój :) Mój ... paszport z wklejoną wizą do USA :)
Paszport z wizą przywędrował dziś do mnie za pomocą kuriera DHL. Opłata za przesyłkę to 26 zł, nie 23,20 zł, jak to było napisane na potwierdzeniu z ambasady. No niech im tam będzie ;p
Wszystkie dane się zgadzają, więc wszystkie papierzyska mam już z głowy. Nic tylko skreślać dni w kalendarzu, odliczając czas do rozpoczęcia wielkiej przygody!!!
:)
W wielkiej, żółtej kopercie odnalazłam...Go. Piękny z zewnątrz, ale najważniejsze jest wnętrze. Od dawna marzyłam, żeby Go mieć. Jest mój :) Mój ... paszport z wklejoną wizą do USA :)
Paszport z wizą przywędrował dziś do mnie za pomocą kuriera DHL. Opłata za przesyłkę to 26 zł, nie 23,20 zł, jak to było napisane na potwierdzeniu z ambasady. No niech im tam będzie ;p
Wszystkie dane się zgadzają, więc wszystkie papierzyska mam już z głowy. Nic tylko skreślać dni w kalendarzu, odliczając czas do rozpoczęcia wielkiej przygody!!!
:)
sobota, 10 września 2011
Upragnione "Good luck in US" :)
Uff! Kolejny etap za mną! Dostałam wizę! Teraz już nic nie stoi na przeszkodzie, żeby swobodnie odliczać dni do wyjazdu :)
A było to tak...
Piątek. 9 września. O godz. 8:30 podążam żwawym krokiem w stronę nr 12 na ulicy Pięknej (nazwa nieadekwatna do prezencji ulicy ;p). Na miejscu zastaję (a jakże) kolejeczkę ludzi. Pan wpuszcza po kilka osób. Każe wyciągnąć telefony, aparaty, zdjąć pasek, zegarek, inne metale i zdjąć okrycie wierzchnie. Jako, że się przygotowałam, nie miałam ze sobą żadnej z tych rzeczy. Jeśli ktoś miał, to dostawał numerek w zastaw. Pan niepocieszony, że nie może mi dać numerka, każe przejść przez bramkę. Żeby tego było mało, Pan urozmaica sobie dzień, prosząc o podciągnięcie nogawek, w celu pokazania łydek :) Że niby coś tam można schować i muszą to sprawdzić...taaa...jasne :)
Następnie idę prosto dalej...za następnymi drzwiami siedzą dwie panie i proszą o pokazanie potrzebnych dokumentów. Pani tak z "ciekawości" pyta się do jakich dzieci jadę i z jakiej agencji. Jeśli ma się wszystkie dokumenty, można iść dalej.
No to idę dalej...prosto i w lewo, po schodach w dół. Kolejna kolejka. Czekam kilka chwil i podchodzę do okienka. Miła pani wita mnie uśmiechem i prosi o dokumenty. Sprawdza wszystko, wpisuje do kopma. Pyta się mnie czy SEVIS jest zapłacony. Ja, że: tak, tam jest potwierdzenie. Myślę sobie...niedobrze..oj niedobrze...coś jest nie tak! Serce zaczęło walić...ale pani mówi: Oh! Coś tam tu nie wyskakuję, ale widzę, że jest opłacone, OK. Uff ! Jeszcze parę typowych pytań, odciski palców, numerek i można iść do poczekalni.
Idę zasiąść na czerwonym siedzisku. Ludzi pełno. W dłoni trzymam numer A037, a na tablicy wyświetla się A010. No nic, wiedziałam, że sobie poczekam.
Czekam...czekam....po ok. 1,5h...wyświetla się mój numerek. Idę z sercem w gardle.
Konsul po polsku wita się ze mną i prosi o dokumenty. Zaczyna się seria pytań. Niespodziewanych. Najpierw po polsku: co robią moi rodzice, czy mam rodzeństwo i czy pracuje, czy byłam kiedyś poza Europą, a podróże po Europie, czy mam rodzinę w USA, czy mam doświadczenie z dziećmi, w jakim wieku, ile godzin tygodniowo, czy otrzymywałam zapłatę. Następnie seria pytań po angielsku: gdzie pracują hości, imiona i wiek dzieci, miasto i stan, do którego jadę.
Uff...koniec pytań. Konsul oświadcza mi, że podpisuję moje podanie, i że w ciągu 5 dni paszport z wizą przywiezie kurier. Dostaję karteczkę DHL! "Good luck in US" na koniec i JUŻ! To wszystko.
Z bananem na ustach odchodzę od okienka i drepczę do wyjścia. Juuuuuupiiii!
Jestem niezmiernie zadowolona, że to wszystko już za mną. Powodzenia dla innych, co mają to jeszcze przed sobą ;* Teraz tylko czekam z niecierpliwością na ciekawszą część mojej przygody :)
środa, 7 września 2011
Wsiąść do pociągu...do Warszawy jadącego :)
Kierunek na jutro: Warszawa
Cel podróży: wyjść z ambasady BEZ paszportu, za to z formularzem DHL ;)
Stan emocjonalny: pacjent lekko zestresowany, ciśnienie podwyższone bez spożycia kawy, suchość w gardle - ogólnie optymistycznie :)
Czas i miejsce akcji: 09.09.2011r. - godz. 9:00 - Ambasada USA - Wawa
Środek transportu: jakże zacna Polska Kolej Państwowa
Jeśli ktoś się nudzi i nie ma nic lepszego do roboty w piątek rano, to niech trzyma za mnie kciuki :)
Alleluja i do przodu!
Cel podróży: wyjść z ambasady BEZ paszportu, za to z formularzem DHL ;)
Stan emocjonalny: pacjent lekko zestresowany, ciśnienie podwyższone bez spożycia kawy, suchość w gardle - ogólnie optymistycznie :)
Czas i miejsce akcji: 09.09.2011r. - godz. 9:00 - Ambasada USA - Wawa
Środek transportu: jakże zacna Polska Kolej Państwowa
Jeśli ktoś się nudzi i nie ma nic lepszego do roboty w piątek rano, to niech trzyma za mnie kciuki :)
Alleluja i do przodu!
wtorek, 23 sierpnia 2011
Telefon do ambasady
Kilka dni temu odbyłam rozmowę z panią z ambasady. Rozmowa trwała coś koło 7 minut, więc naciągnęli mnie na jakieś 35 polskich złotych. Liczyłam, że w słuchawce odezwie się niski, męski głos, a tu takie rozczarowanie! Eh, no trudno, Pani była całkiem sympatyczna, więc wybaczam.
Z konsulem jestem umówiona na 9 września, o godz. 9:00. Tylko w co ja się ubiorę...? :)
Dla osób, które są przed rozmową telefoniczną, kilka informacji:
- dzwoniąc trzeba mieć pod ręką paszport (bedzie potrzebny nr paszportu) i potwierdzenie wypełnienia formularza DS-160 (chodzi o nr potwierdzenia), jak również coś do pisania, żeby zapisać nr spotkania i kilka dodatkowch informacji,
- rozmowa odbywa się w języku polskim :)
Teraz tylko czekam na ten sądny dzień i będę już o krok bliżej mego amerykańskiego snu :) A raczej jawy, bo to się dzieje na prawdę :)
Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze i otrzymam wizę!
Z konsulem jestem umówiona na 9 września, o godz. 9:00. Tylko w co ja się ubiorę...? :)
Dla osób, które są przed rozmową telefoniczną, kilka informacji:
- dzwoniąc trzeba mieć pod ręką paszport (bedzie potrzebny nr paszportu) i potwierdzenie wypełnienia formularza DS-160 (chodzi o nr potwierdzenia), jak również coś do pisania, żeby zapisać nr spotkania i kilka dodatkowch informacji,
- rozmowa odbywa się w języku polskim :)
Teraz tylko czekam na ten sądny dzień i będę już o krok bliżej mego amerykańskiego snu :) A raczej jawy, bo to się dzieje na prawdę :)
Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze i otrzymam wizę!
czwartek, 18 sierpnia 2011
DS - 160
Fiu! Mam to już za sobą :) Cudny formularz DS-160 wypełniony i wysłany. Bez większych problemów udało mi się go skończyć, choć muszę przyznać, że pytania o nierząd i terroryzm lekko dezorientują człowieka. Hmm...terroryzm...,nie...jaki terroryzm?! Ja?! Skądże znowu!
Teraz tylko zadzwonić do konsula i umówić się na rozmowę kwalifikacyjną. CV i "list motywacyjny" mam, więc myślę, że dostanę tę "pracę" :D
Do wyjazdu pozostało 87 dni.
Dużo czasu, ale...dni mijają jeden za drugim...jakoś to zleci :)
Teraz tylko zadzwonić do konsula i umówić się na rozmowę kwalifikacyjną. CV i "list motywacyjny" mam, więc myślę, że dostanę tę "pracę" :D
Do wyjazdu pozostało 87 dni.
Dużo czasu, ale...dni mijają jeden za drugim...jakoś to zleci :)
czwartek, 4 sierpnia 2011
It's already official!
You have matched with the Host family, and are scheduled to arrive in the United States on 14.11.2011 for your Orientation program in New Jersey.
Yeah!
South Riding - to moja przyszła "miejscówka" :)
Już oficjalnie mogę powiedzieć, że wyjeżdżam do USA.
W listopadzie.
Czasu mam dużo.
Kilka formalności pozostało do załatwienia, ale teraz to już na luzie. No może potem, jak przyjdzie do konfrontacji ME vs. CONSUL będzie lekki stres, ale o tym teraz za dużo nie myślę.
Okolica, w której będę mieszkać jest na prawdę prześliczna. Lubię takie klimaty. Plus jest tam tyyyle atrakcji dla mieszkańców, zwłaszcza dla dzieci. O nudzie nie mam mowy :)
Pozostało jeszcze ponad sto dni do wyjazdu. "Studniówka". No nic, tylko czekać na "rozwiązanie" ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



